Zaczęłam się zastanawiać, czy blogowanie jest dla mnie tylko pasją, czy może już pracą. I w sumie nie doszłam do żadnego konkretnego wniosku.

Na początku, bo to najważniejsze, muszę zaznaczyć, że kocham to, co robię. Pisanie było dla mnie zawsze czymś, co pochłaniało mnie w całości i czymś, nad czym mogłam siedzieć godzinami. Uwielbiam bawić się słowem, opowiadać historie, tworzyć świat za pomocą zdań i oczywiście – lubię się wypowiadać na tematy, o których często nie mam zielonego pojęcia. Ale jak każdy rasowy Polak – “nie znam się, to się wypowiem”. No to się wypowiadam. I moje wypowiadanie się zaczęło przynosić w końcu jakieś korzyści.

Piszę już od dziecka. Kiedy byłam mała miałam mnóstwo planów na wydanie własnej książki i wciąż ślepo wierzę, że to marzenie się spełni. Na początku pisałam opowiadania, które lądowały nawet nie w szufladzie, ale w śmietniku, później doszły do tego wiersze (olaboga, wiersze pisze, głupia jakaś!), a teraz w końcu zarabiam na pisaniu. Niestety, póki co moja wypłata nie starcza na spokojne utrzymanie się, więc gdyby nie moja dziewczyna, nie miałybyśmy co jeść. Ani gdzie spać. Ale z całego serca wierzę, że żeby coś osiągnąć, trzeba się poświęcić. Poświęcam teraz swój czas, który mogłabym spędzić w innej pracy. Pracy, która dałaby mi większe pieniądze. Ja jednak nie jestem z tych, którzy chcą przez całe życie zarabiać średnią krajową. Wiem, że życie wymaga poświęceń i może teraz nie jestem w stanie pozwolić sobie na życie w luksusie, to jestem pewna, że nadejdą takie czasy, że w końcu będzie mnie na to stać.

Pierwszy raz poczułam, że praca nad blogiem ma sens, kiedy dostałam wypłatę za pierwsze zlecenie. Wtedy dotarło do mnie, że jeśli dalej będę starać się tak samo, a może nawet i bardziej, to dam radę odnieść sukces w tym, co robię. Może to jest naiwne myślenie, może życie mnie jeszcze przeczołga, ale z całego swojego serca wierzę w to, że jeśli czegoś bardzo się chce, to to coś przyjdzie. Prędzej czy później, ale przyjdzie.

Chciałam zarabiać na pisaniu, więc zarabiam. Są to marne grosze, ale zawsze od czegoś trzeba zacząć. Chcę udowodnić ludziom, którzy we mnie nie wierzyli, ale również i sobie, że potrafię. Traktuję więc swojego bloga poniekąd jak pracę i inwestycję zarazem.

I choć często dopłacam do tego interesu, bo nic nie jest za darmo, to jednak mam świadomość tego, że za jakiś czas wszystko się zmieni. A jeśli będę mogła zarabiać jeszcze większe pieniądze na swojej pasji, to będę całkowicie spełniona. Bo zarabianie na robieniu czegoś, co się kocha, to najlepsza rzecz jaka nas może w życiu spotkać.

  • Wero

    Trzymam mocno kciuki, abyś dalej spełniała swoje marzenie! Jestem pewna, że sie uda <3 Buziaki

  • Ja również jestem na początku drogi, trzymam mocno kciuki! 🙂

    • A ja za Ciebie trzymam kciuki! 😉