Tak, na blogu da się zarabiać. Tak, sposobów zarabiania jest wiele. Nie, nie umiesz zarabiać na blogu, skoro tutaj właśnie jesteś.

Nie jestem tutaj po to, żeby wypisać Ci spis firm, z którymi możesz podjąć współpracę. Jeśli myślałeś, że mam taki zamiar, to możesz przestać czytać ten tekst i zająć się czymś ciekawszym. Szydełkowaniem na przykład.

Jestem tutaj po to, żeby pokazać Ci, że wcale nie musisz być ogromnym blogerem i drugim Jasonem Huntem, żeby zarabiać na swojej stronie. Wystarczy odrobina pomysłu i szczypta kreatywności. Oprócz tego przyda się również znajomość ortografii i chęci. Miej jednak świadomość tego, że (dobrymi) chęciami jest piekło wybrukowane. Rusz więc swoją tłustą dupkę, odłóż te chipsy, które leżą obok Ciebie i weź się do roboty. Bo to całkiem proste jest.

Ogarnij swojego bloga

Nikt normalny nie podejmie z Tobą współpracy, jeśli Twój blog będzie wyglądał jak rzygi kota. Zadbaj o odpowiedni wygląd strony, brak błędów w tekstach i tytułach oraz zamieszczaj profesjonalne zdjęcia. Jeśli nie umiesz ich robić (podobnie jak i ja), to kupuj. Albo znajdź stronę z darmowymi zdjęciami. Nigdy nie pobieraj ich z google. Buk to wszystko widzi i czuwa. Jak to zrobisz, to odjebie Ci rączki u samej dupy.

Jak już zadbasz o to, żeby Twój blog nie miał białej czcionki na czarnym tle, to pomyśl, czy nie warto byłoby się przesiąść z tego nieszczęsnego bloggera na własną domenę. Tak, to kosztuje. Nie kosztuje jednak tak dużo, żeby nie było Cię potem stać na burgera na obiad, albo kurczaczki w sosie majonezowym, które tak uwielbiasz. Na domenę i hosting (jak nie wiesz, co to jest, to biegnij w stronę google, żeby sprawdzić) wydasz tyle, ile na jednorazowe wyjście do sklepu po rzeczy na obiad. Tak, wiem. Niektórzy z Was to studenci, więc zdajecie sobie sprawę z faktu, że ciężko Wam będzie pod koniec miesiąca zjeść na obiad domenę, ale odpuśćcie. Jak zarobicie pierwsze miliony, to Wam się zwróci ten jeden obiad. To niezła inwestycja. Nie?

Domena kupiona? Mam nadzieję, bo nie lubię czekać.

Wydaje mi się, że najważniejsza sprawa została obgadana. Pamiętaj, że wygląd Twojego bloga może tak samo przyciągać, jak i odrzucać potencjalnych klientów. Jeśli będzie bardziej odrzucał niż przyciągał, to dupa. Chuja zarobisz. Zadbaj więc o to, żeby jakoś się prezentował. Wyrzuć w pizdu wszystkie motywy, które nie obsługują polskich tłumaczeń.

Druga najważniejsza sprawa to mail

Jeśli wykupisz sobie hosting w jakiejś firmie, to najczęściej (o ile nie zawsze) dostaniesz w pakiecie konto pocztowe. Ono nie jest po to, żeby sobie leżało, ale po to, żeby go używać. Wysyłaj więc maile z profesjonalnie wyglądającego adresu. U mnie jest to kontakt@fajferek.eu. Proste, łatwe do zapamiętania i od razu wiadomo skąd się urwałam.

Maile to bardzo ważna sprawa. Prawie tak ważna jak sam blog. W ustawieniach najlepiej od razu włącz sobie podpis, żebyś nie musiał przy każdym mailu na nowo się podpisywać. Jak wygląda podpis?

XXX,

Przykładowa oferta współpracy.

Pozdrawiam.
_________
Justyna Fajferek
http://www.fajferek.eu/
tel.: xxx-xxx-xxx

I do cholery jasnej, naucz się poprawnie pisać. Nikt nie podejmie się współpracy z Tobą, jeśli pierwsze co zobaczy, to błędy. Nie powiem Ci tutaj, co powinieneś napisać. Nie jestem tu od tego, żeby Ci dyktować słowo w słowo treść maila. Trzymaj się trzech zasad: bądź kulturalny, miły i otwarty. Pisz zwroty grzecznościowe z dużej litery. Nie wymądrzaj się. Nie bądź niekulturalnym goblinem. Nie oczekuj nie wiadomo czego za nic. Współpraca polega na tym, że każda ze stron daje coś od siebie. Nie jesteś lepszy, bo jesteś blogerem. Przykro mi.

Na początku zastanów się, co właściwie masz do zaoferowania. Chcesz zrobić komuś reklamę? Fajny pomysł. Do wyboru masz dużo opcji. Tekst sponsorowany, recenzja, wywiad, to tylko niektóre z nich. Jedyne co Cię ogranicza, to tylko i wyłącznie Twoja wyobraźnia.

Możesz pochwalić się już na samym początku swoimi statystykami. Wyślij miesięczną liczbę UU (unikalnych użytkowników), miesięczną liczbę odsłon, statystyki użytkowników, którzy powracają na Twoją stronę, a jeśli to potrzebne (współpraca z firmami kosmetycznymi i innymi kobiecymi albo męskimi pierdołami) możesz również podkreślić, która płeć jest bardziej zainteresowana treścią Twojej strony. Jeśli nie wyślesz statystyk w pierwszym mailu, świat się nie zawali. Nie ukrywaj jednak prawdy, nie przekłamuj, nie oszukuj. To prędzej, czy później wyjdzie na jaw. Jeśli jesteś proszony o statystyki, to grzecznie je podaj. Twój klient musi wiedzieć, czy będzie miał jakąś korzyść ze współpracy z Tobą.

No dobra, wysłałeś maila, byłeś grzeczny, nikogo na starcie nie obraziłeś, nikogo nie zwyzywałeś, podałeś (lub nie) statystyki, zaproponowałeś rodzaj współpracy, korzyści jaki z tego wynikną i podpisałeś się, wysyłając to wszystko z profesjonalnie wyglądającego maila. Co dalej?

Trochę cierpliwości się przyda

Może się okazać, że firma, którą wybrałeś nie będzie chętna na współpracę. Takie życie, kochanie. Nie poddawaj się i próbuj dalej. Nigdy nie popełniaj jednak tego obrzydliwego błędu i nie wysyłaj tych samych maili do wszystkich. Każdego traktuj indywidualnie. To świadczy o Twojej profesjonalności.

Jeśli nikt Ci nie odpisał, trudno. A jeśli Ci odpisali, że nie są zainteresowani, to okaż trochę klasy. Nie obrażaj się i nie strzelaj fochów. Grzecznie odpisz i podziękuj za poświęcony czas.

W międzyczasie szukaj firm, którym jesteś w stanie coś ciekawego zaoferować. W jaki sposób? Tak jak pisałam wyżej, nie podam Ci listy firm, które współpracują z blogerami. Po prostu szukaj. Orientuj się. Ogranicza Cię tylko pomysłowość. Chcesz napisać tekst o najlepszych liquidach? Skontaktuj się ze sklepami, które je sprzedają. Zaoferuj reklamę. Piszesz tekst o kawie? Spróbuj napisać do jakiejś firmy, a nuż (widelec) będzie zainteresowana. Po prostu miej głowę na karku i nie bój się wyzwań. Bo na blogu da się zarabiać. Moje zarobki ogranicza tylko i wyłącznie moje lenistwo.

“Firma się do mnie odezwała!”

Krzyczysz na cały dom, chcąc jednocześnie biegać po ścianach. Świetnie. Najprostsza część tej długiej drogi jest za Tobą. Od teraz będzie tylko ciężej 🙂

Na samym początku omówcie szczegóły współpracy. Pamiętaj, że to Ty musisz wyjść z pomysłem, bo to Ty oferujesz swoje usługi. Tutaj znowu ogranicza Cię tylko Twoja kreatywność. Spróbuj wymyślić coś fajnego. Na pewno potrafisz, wierzę w Ciebie.

Oprócz omówienia rodzaju współpracy, musicie również porozmawiać o zarobkach. Ano właśnie, to może być dla Ciebie dosyć ciężkie, szczególnie jeśli nigdy wcześniej nie współpracowałeś z nikim.

Jak zarabiać?

Ile powinieneś wziąć za dany rodzaj współpracy? Przykro mi, nie ma takiego przelicznika. Wszystko zależy od tego, jak bardzo się cenisz. Jeden Ci powie, że nie weźmie mniej niż 10 tysi. Drugi powie, że barter jest spoko. Ja powiem, że masz zakaz schodzenia poniżej trzech cyfr. Wszystko zależy od skomplikowania współpracy i wielkości Twojego bloga. Pamiętaj jednak najważniejszą zasadę: nikt nie pracuje za darmo. I trzymaj się tego.

Skoro jesteśmy przy kasie, to przypomnij sobie, co to jest netto i brutto. Przyda Ci się. Przed Tobą podpisanie umowy. Masz do wyboru wysłać swoją, albo poprosić firmę, aby wysłała własny wzór umowy. Blogerzy najczęściej podpisują umowy o dzieło, więc tej oto się spodziewaj. Dokładnie przejrzyj każdy punkt, a jeśli czegoś nie wiesz, to pytaj. Za pytanie nikt Cię nie zje.

Pamiętaj, żeby nie pracować na czarno. Zawsze podpisuj umowę, bo jest to zabezpieczenie nie tylko dla firmy, ale też dla Ciebie. Jak zarabiać, to legalnie. Tak, wiem, że nasze kochane państwo dużo pieniążków nam zabiera, ale niestety taki już nasz przykry lajf jest.

Co mogę Ci jeszcze powiedzieć? Dużo już wiesz. Dzielnie przebrnąłeś przez ten tekst.

Umowa podpisana, co dalej?

Nie zostaje Ci więc nic innego jak zacząć pisać. Pamiętaj, żeby nie przekraczać terminów podanych w umowie. Bądź fair wobec innych, to inni będą fair wobec Ciebie.

Jeśli firma nie życzy sobie (o czym wspomniała w umowie) żebyś rozpowiadał na prawo i lewo o szczegółach współpracy, to nie rób tego, bo możesz za to słono zapłacić.

Zakończyłeś swoją działkę? Teraz czekaj na pieniążki. I co, łatwo jest zarabiać na blogu?


Tak tylko przypominam, że na dole strony (w stopce) znajdziesz, kochanie, formularz subskrybcji i mojego facebooka. Czasem umieszczam tam śmieszne rzeczy.

  • Borubar

    To tak nie działa. Najpierw się pisze bloga a dopiero potem szuka kogoś kto zapłaci za umieszczenie tam reklam.
    Oczywiście można wziąć googlowego adsensa lub podobną rzecz która zacznie działać już po po pierwszym wpisie na blogu – ale nawet wtedy musi być choć odrobina tekstu którą goolge zindeksuje aby dopasować tam jakąś reklamę. Poza tym ktoś musi tą stronę czytać aby zarabiała a pustej strony nikt czytał nie będzie.

    Dlatego bloga najpierw przez długi czas tworzy się wyłącznie dla przyjemności – za darmo, dopiero potem można myśleć o jakimś zarabianiu.

    • Dokładnie, a w momencie kiedy ktoś pisze mi, że mam się nauczyć pisać, a sam używa w tekście przekleństw, przez co wpis odgórnie wywołuje we mnie uczucie w stylu ‘tylko autor tego tekstu jest mądry, a Ty jesteś nikim’…. chyba daruję sobie porady od tej osoby….

      • W jaki sposób przekleństwa w tekście sprawiają, że niby nie potrafię pisać? Możesz wytłumaczyć? Bo nie do końca rozumiem.

        PS Polecam zaznajomić się z pojęciem ironii i żartu.

        • Ironia i żart, a dobry smak, gust i szacunek do czytelnika to dwie odrębne sprawy.

          • Gdybyś postanowiła poczytać trochę więcej moich tekstów, to byś zrozumiała, że taki mam styl pisania tego bloga, natomiast prywatnie można ze mną śmiało normalnie pogadać.

    • A gdzie napisałam, że najpierw się szuka reklamodawców a dopiero później pisze? Wydało mi się to tak logiczne, że nie widziałam potrzeby umieścić tego w tekście.