Kawa, herbata, czy może święty spokój?

Tak, wiem, za dużo tych tekstów z archiwum. Dzisiaj w końcu nadszedł czas, żeby napisać coś świeżego, więc bierzcie i czytajcie z tego wszyscy. Dawno nie było niczego o pisaniu, a to jest tak fajny i lekki temat, że szkoda byłoby nie popełnić o tym żadnego wpisu.

Tak sobie siedzę i zastanawiam się, co właściwie jest mi niezbędne do pisania. Oprócz komputera oczywiście. I udało mi się znaleźć parę rzeczy, bez których pisanie dla mnie nie istnieje. Ktoś zaraz skomentuje, że “pisać można na wszystkim i wszędzie”. Takim ludziom na starcie mówię “papa”. Już? Kliknąłeś krzyżyk na karcie? Okej, to przechodzimy dalej.

Cola

Albo kawa. Albo kawa i cola jednocześnie. Lubię czasem mieszać ciepłe z zimnym. Koniecznie przy pisaniu muszę mieć coś do picia i koniecznie musi być to coś dobrego, podanego w ładnej szklance. Zdjęcie na instagrama samo się nie zrobi. A tak przy okazji instagrama, to wpadnij. Czasem uda mi się cyknąć jakąś fajną fotkę.

Program do pisania

O tym zamierzam jeszcze kiedyś napisać większy tekst. Żeby mi się fajnie pisało, muszę mieć fajny program do pisania. Word niestety nie spełnia moich oczekiwań. Kiedyś korzystałam z kilku fajnych programów, ale na dłuższą metę żaden nie był idealny. Dla mnie idealny program to taki, w którym mam dostęp do wielu funkcji i który wygląda ładnie. Teksty na bloga piszę po prostu w WordPressie, bo podoba mi się tutaj czcionka i ogólna oprawa graficzna. Jeśli możecie polecić jakąś apkę do pisania, to śmiało. Czekam.

Ładne otoczenie

Czyli albo balkon z ładnym widokiem, albo kawiarnia, w której siedząc, widzę miasto i ludzi śpieszących się chujwiegdzie. Lubię wtedy siedzieć przy kawie i doceniać fakt, że mogę ją pić i robić to, co lubię. Moim marzeniem jest usiąść z laptopem w amerykańskiej kawiarni i podziwiać wielkie miasto, które mnie otacza. Wierzę, że kiedyś się spełni.

Motywacja

Bez motywacji ani rusz. Nie potrafię usiąść do pracy, kiedy nie mam weny, ani czegokolwiek co zadziałałoby na mnie motywująco. Dlatego rano po wstaniu z łóżka, biegnę zrobić sobie kawę i poczytać jakieś blogi. Taka poranna blogowa prasówka. To mnie motywuje i przypomina, że na mojego też przydałoby się coś napisać, coby tak pustkami nie świecił. A kiedy wyjątkowo nie chce mi się usadzić dupy przed komputerem, to myślę sobie o ludziach, którzy zapieprzają w maku i o tym, że mogłabym być teraz na ich miejscu. Wtedy od razu zachciewa mi się pisać. Czymże jest pisanie w porównaniu do robienia hamburgerów? Pikuś.

Muza

Całe szczęście, że mam swoją.

Muzyka

Lubię słuchać muzyki podczas pisania. Nic dodać, nic ująć.

Papieros

Albo e-papieros, cygaretka, czy inny rozpraszacz. Ostatnio jestem na diecie liquidowej, więc wygrywa jednak e-papieros. Moja świętość.


Wy macie jakieś rytuały? Standardowo wrzucam Wam owcę na miły początek dnia.