Niestety na tym jakże fantastycznym świecie nie ma jednostek idealnych, o czym już wielokrotnie wspominałam. Prawdziwy mężczyzna jak i prawdziwa kobieta, to mit, bo wszyscy, jako ludzie, jesteśmy pełni wad.

Tak, tak, wiem. Każda hetero kobieta marzy o księciu w połyskującej srebrnej zbroi, który patatajając na białym koniu, zabierze ją w świat znany z baśni. Marzy o facecie, który wyzwoli ją z wysokiej wieży i pokona smoka swoim ciężkim, ogromnym mieczem. Niestety wyobrażenia, jak to mają w zwyczaju, mijają się nieco z rzeczywistością. Tak samo jak marzenia mężczyzn o pięknej, cycatej, blond piękności z długim warkoczem i ustami, których pozazdrościłaby sama Angelina Jolie. I choć istnieją ludzie, którzy na pierwszy rzut oka wydają nam się idealni, to jednak po czasie okazuje się, że zamiast księcia na białym koniu, dostaniemy – owszem – rycerza, ale ortalionu, który popierdziela po hacjendzie w starych laczkach i koszulce do bicia żony, popijając zimnego browara. A kobieta natomiast, jak to miejsce miało w znanym każdemu Shreku, po pewnym czasie będzie bardziej przypominała ogra niż uroczą księżniczkę.

Bardzo łatwo jest z zewnątrz oceniać czyjś związek, mówiąc o nim, że jest idealny i pozbawiony wad. Przecież uśmiechacie się, spędzacie wspólnie czas, on zabiera Cię do kina, Ty jego do łóżka, więc co tak naprawdę może nie grać? Niestety na hetero związkach znam się jak osioł na ananasach, ale jak to ja, nie byłabym sobą, gdybym nie wtrąciła swoich trzech groszy do czegoś, o czym nie mam pojęcia. Związek jednak zwykle jest taki sam, nieistotne czy pomiędzy kobietą a mężczyzną, dwoma mężczyznami, czy dwiema kobietami. Każdy jest tak samo ciężki, o każdy trzeba się starać i dokładać do ogniska, żeby iskra miłości wciąż się paliła. Nie ma nic za darmo. A nie, sorry, za darmo można w pysk dostać.

Małżeństwa bywają nieszczęśliwe nie z braku miłości, ale z braku przyjaźni.

Najważniejszą rzeczą jest mieć przyjaciela w swojej drugiej połówce. Kogoś z kim można się śmiać, pić wódkę, żalić, płakać, cieszyć się, czy naśmiewać ze wspólnego wroga, bo jak każdy wie, nic tak nie łączy ludzi, jak wspólnie nienawidzona osoba. Nie wszystko jest jednak takie łatwe, na jakie wygląda i żeby móc wspólnie rozkwitać w związku należy robić wszystko, by nie stać się znienawidzonym wrogiem swojego partnera. A niestety, czasem tak się dzieje. Na początku zawsze jest łatwo i przyjemnie. Wspólnie spędzany czas, ciągłe smsy, rozmowy, czy seks na kuchennym blacie. Dopiero po pewnym czasie zaczynają się schody, czyli niedopowiedzenia, kłótnie, sprzeczki o najdrobniejsze pierdoły. Właśnie wtedy zalety Twojego partnera zaczynają zmieniać się w wady. Na początku uważałaś, że uroczym jest fakt, że nie potrafi gotować i prosi Cię o pomoc? Kiedy sielanka przeminie, zauważysz, że to wcale nie takie urocze, a wręcz można by pokusić się o stwierdzenie, że dosyć chujowe. Nic nie trwa wiecznie, Wasz wspólny raj prędzej czy później rozbije się o kant dupy i dotrze do Was fakt, że w sumie już nie macie o czym rozmawiać, z czego się śmiać, nie mówiąc o wspólnym spędzaniu czasu, który stanie się katorgą, bo dużo bardziej wolałabyś wyjść z koleżanką w miasto niż siedzieć obok niego na kanapie, gapiąc się smętnie w telewizor. Dopiero wtedy dotrze do Ciebie, że coś się zmieniło i coś się skończyło. Pytanie tylko, czy będziesz miała ochotę coś z tym zrobić, czy łatwiej będzie Ci zmienić partnera na takiego, który znów na początku będzie traktował Cię jak księżniczkę, a nie śmierdzącego ogra, którego lepiej zamienić na konsolę i pada.

  • Bardzo fajny tekst. Też się zgodzę z tym przyjacielem 😉