Witaj w moim świecie!

Skoro tutaj jesteś to znaczy, że chcesz dowiedzieć się o mnie czegoś więcej. No więc dobrze, skoro takie jest Twoje życzenie, to jedziemy z tym koksem.

Pełnoletność mam już za sobą (stety lub niestety) i chyba nieco wyrosłam ze stylu, który prezentowałam na blogu kilka lat temu. Bo nie wiem, czy wiesz, ale bloga prowadzę już od 2014 roku. Nie mam jednak pojęcia, kiedy dokładnie stukną mi trzy latka. Wspomnę przy okazji, że miałam kilka przerw w pisaniu, z czego ta ostatnia była największa i niestety przez nią straciłam wszystkie teksty napisane w ciągu tych trzech lat. Nie bierz przykładu ze mnie, rób backupy.

A, no i nie powiedziałam Ci jak mam na imię! Cóż za brak kultury z mojej strony!

No więc nazywam się Justyna Fajferek. Choć moje prawdziwe nazwisko jest zupełnie inne, to od lat w sieci posługuję się nazwiskiem mojego biologicznego ojca. Względy osobiste, nie pytaj. Mam nadzieję, że jakoś to przeżyjesz.

Od prawie roku próbuję żyć na własną rękę, co niestety nie bardzo mi wychodzi, ale hej – próbuję!  Prawie rok temu zostawiłam rodziców, fantastyczne górzyste tereny Śląska i wyprowadziłam się wraz z moją cudowną drugą połówką (wybacz słodycz, ale chcę się podlizać, bo wiem, że to czyta), by szukać szczęścia w stolicy Krainy Tysiąca Jezior.

Nie jestem jakimś dinozaurem, przede mną matura i studia. Jakie? Jeszcze nie wiem. Ale obiecuję, że jak się dowiem, to i Ty się dowiesz. Interesuję się masą różnych rzeczy, z czego w żadnej dziedzinie nie jestem mistrzem. Umiem grać na gitarze, pianinie, czasem na nerwach. No i na flecie! Zapomniałabym! Trochę rysowałam, sporo czytałam (teraz też mi się zdarza!), kiedyś interesowałam się programowaniem i nawet napisałam swoją wtyczkę do WordPressa! Cóż za osiągnięcie, prawda? Oprócz tego sporo piszę, można mnie było poczytać na portalu technologicznym, a aktualnie umieszczam swoje teksty na portalu Gwiazdka Cieszyńska. Czasem zaszczycę również Horizon Gamera swoją obecnością. Władzę sprawuje tam najlepsza i najbardziej zaangażowana redaktor naczelna na świecie. Szczerze współczuję jej sprawdzania moich wypocin. Oprócz bycia Panią Redaktor, jest również osobą, którą bardzo cenię i która motywuje mnie do działania jak nikt inny. Potrafi być przyjaciółką, potrafi być wspaniałym kumplem, ale kiedy trzeba potrafi również mnie ostro opierdolić. I chwała jej za to. Zazdroszczę jej podejścia do życia i często zadręczam ją egzystencjalnymi pytaniami. Ona jednak, choć czasem już wkurwiona, niczym moje guru, wskazuje mi drogę, którą powinnam podążać. Zajmuje specjalne miejsce w moim serduszku.

O czym to my…?

A, no tak! Sporo piszę. Swego czasu miałam ambitny pomysł napisania czegoś większego. Nieustraszona Ola czytała te  wypociny i skrupulatnie poprawiała, czego jej teraz serdecznie współczuję. Czym zajmuję się oprócz pisania? Do niedawna zarabiałam na życie jako dostawca pizzy. Ambitnie, co nie? Oprócz tego byłam przez chwilę również kolporterem gazet, panią z mięsnego, pracownikiem biurowym (miałam to szczęście), pracownikiem call center, copywriterem, pomocą kuchenną, składaczem pieczywa, niedoszłym sprzedawcą hot-dogów, aż po niedoszłego sprzedawcę e-papierosów, zmywacza garów i pracownika fabryki. Sporo jak na 19 lat? Nie potrafię dokładnie określić, ile rozmów kwalifikacyjnych przeszłam, ale było ich naprawdę mnóstwo, uwierzcie. Dzięki temu rozmowy kwalifikacyjne zupełnie mnie nie stresują, a i posiadam szeroki wachlarz doświadczeń. Do większości z tych prac nie zamierzam już nigdy wracać i daj borze (bo “bór”), żebym nie musiała.

Chyba czas już kończyć, co? Reszty dowiesz się z moich tekstów. Bajo.