Posted in Lifestyle

Ten pieprzony barszcz z uszkami

Podobno wyszłam z brzuszka mamy, trzymając w jednej ręce komputer, a w drugiej pióro. Ponadto uwielbiam czarny humor, a ironia to moje drugie imię. Śmieszą mnie rzeczy, które normalnych ludzi doprowadzają do płaczu, a płaczę najczęściej nad marnością świata oraz na „Rozmowach w toku”. Zawsze muszę mieć inne zdanie niż wszyscy i zawsze chcę pokazać światu, że się myli. I zawsze mi się udaje.
Ten pieprzony barszcz z uszkami Posted on 22 grudnia 2017Leave a comment
Podobno wyszłam z brzuszka mamy, trzymając w jednej ręce komputer, a w drugiej pióro. Ponadto uwielbiam czarny humor, a ironia to moje drugie imię. Śmieszą mnie rzeczy, które normalnych ludzi doprowadzają do płaczu, a płaczę najczęściej nad marnością świata oraz na „Rozmowach w toku”. Zawsze muszę mieć inne zdanie niż wszyscy i zawsze chcę pokazać światu, że się myli. I zawsze mi się udaje.

Tak, witam. Pojawiłam się. Już powoli zapomniałam, że istnieje taki wytwór (samego szatana) jak mój blog. O jego istnieniu przypominały mi tylko faktury, które patrzyły na mnie smutnymi, pełnymi wyrzutu oczami, tak jakby chciały powiedzieć “ty pieprzona leniwa łajzo!”. Tak, wracam. Ja, marnotrawna istota.

Dziś będzie o świętach. Bo nadchodzą. Zdecydowanymi, dużymi krokami zbliżają się, a my zamiast myśleć o bliskich i czasie, który z nimi spędzimy, głowimy się nad tak gównianymi sprawami jak pieprzone prezenty. I mam w dupie was wszystkich, którzy twierdzicie, że to zakłamany czas. I w dupie mam też siebie z przeszłości. Siebie, idiotyczną bestię, która tak właśnie twierdziła.

Przestańmy zajmować się pierdołami, odłóżmy na później lepienie pierogów, czy innych dziadostw i weźmy się wszyscy po prostu przytulmy. Doceńmy fakt, że możemy usiąść ze sobą przy jednym stole i napić się wspólnie tego pieprzonego barszczu, którym jak co roku upieprzymy sobie białe koszule. Nie narzekajmy, że znów zostaniemy zbombardowani tysiącem pytań na temat naszego wyimaginowanego związku, czy ocen na studiach. Usiądźmy przy tym stole i spójrzmy na wszystkich obecnych. Za rok może ich już nie być.

A prezentów w tym roku nie ma. Prezentym beda ja. Tadam.

Kuniec.

PS Ateiści – lov u. Ale i tak pójdziecie do piekła.

Podobno wyszłam z brzuszka mamy, trzymając w jednej ręce komputer, a w drugiej pióro. Ponadto uwielbiam czarny humor, a ironia to moje drugie imię. Śmieszą mnie rzeczy, które normalnych ludzi doprowadzają do płaczu, a płaczę najczęściej nad marnością świata oraz na „Rozmowach w toku”. Zawsze muszę mieć inne zdanie niż wszyscy i zawsze chcę pokazać światu, że się myli. I zawsze mi się udaje.