A prawdziwy facet zaczyna się od 180. Milimetrów i centymetrów.

Teraz znów zobaczę, kto potrafi czytać ze zrozumieniem, a kto jest łosiem i tylko rzucił okiem na tytuł i lead, żeby jak najszybciej pobiec w stronę sekcji komentarzy i zacząć wojować swoim wyimaginowanym mieczem, który staje się już powoli symbolem mojego bloga. Średnio co kilka tekstów udaje mi się wywołać burzę pod tekstem, czy to na blogu, czy to na facebooku. Choć zazwyczaj nie jest to moim celem, to niestety część z Was nie potrafi czytać i wyłapywać ironii. Dlatego też później piszecie takie durne, absurdalne komentarze, które zasługują tylko i wyłącznie na usunięcie i permanentnego bana.

Prawdziwa kobieta kończy się na 50 kilogramach

Bawi mnie to, jak niektórzy oburzają się, kiedy tylko usłyszą “prawdziwa kobieta” i “prawdziwy facet”. Dostają wylewu na samo wspomnienie o tym, co powinna prawdziwa kobieta i czego nie powinien prawdziwy facet. A o tym, czy istnieje jeszcze prawdziwy facet, pisałam tutaj. I właśnie ten tekst wywołał małą burzę na facebooku i na szczęście tylko niewielka jej część przeniosła się na bloga. Ale wszystko zostało opanowane po chwili, komentarze usunięte, bany rozdane. Tylko jeden z tych komentarzy szczególnie zapadł mi w pamięć, a jego treść widzicie w nagłówku i tytule.

I poczęłam się zastanawiać. Może coś w tym jest? Może faktycznie prawdziwa kobieta kończy się na 50 kilogramach. Musimy być jednak sprawiedliwi, więc wymyśliłam, że prawdziwy facet powinien zaczynać się od 180 milimetrów na długość i 180 centymetrów na wysokość. Mam nadzieję, że teraz jest sprawiedliwie. Problemem jest niestety fakt, że kobiet poniżej 50 kg można ze świecą szukać (niestety, przykro mi Panowie), a facetów, którzy mają 180 również, wśród naszej męskiej części społeczeństwa, można ze świecą szukać (hetero Panie, przykro mi).

 

Adios.