Wiele mówi się teraz o tolerancji. Niestety, muszę Cię zmartwić, ale nie należę do grona tolerancyjnych osób. Nie toleruję homofobii i prostackich ludzi. A niestety często jedno z drugim jak najbardziej się łączy.

Nie lubię, kiedy ktoś wtyka swój wielki nochal w sprawy innych ludzi. Nie mówię, że nie lubię ploteczek, bo cholera, kto ich nie lubi, ale wpieprzanie się do czyichś spraw łóżkowych, które nas nie dotyczą jest bardzo nie na miejscu. Dlatego od razu proszę Cię, jeśli nie tolerujesz odmiennych orientacji seksualnych i wygłaszasz hasła pod tytułem “pedały do gazu”, to spierdalaj stąd. Tylko tyle i aż tyle.

Kiedyś, dawno, dawno temu, na starym blogu, publikowałam historie osób homoseksualnych. Projekt polegał na tym, że co tydzień w niedzielę, o ile dobrze pamiętam, pojawiały się teksty, w których można było przeczytać historie osób, które “wyszły z szafy”. Ludzie zgłaszali się do mnie i wysyłali swoje opowieści na maila, żeby pokazać innym, że coming out przed rodziną czy znajomymi to często dobry krok.

Z mojej rodziny dowiedział się jako pierwszy mój najstarszy brat. Przez przypadek nie wyłączyłem facebooka i na monitorze widniała konwersacja z pewnym chłopakiem. Po kilku dniach brat zabrał mnie na piwo i po wyjściu z pubu zapytał, czy nie mam jakiegoś problemu, o którym chciałbym pogadać. Nie wiedziałem, o co mu chodzi. Upewnił mnie, że akceptuje moją odmienność i zawsze mogę na niego liczyć. Przyrzekł, że nie powie nic matce, że to musi być moja decyzja. Bardzo chciałem jej powiedzieć, ale na przeszkodzie stanęła jej choroba. Załamała się, a ja nie chciałem przysparzać jej jeszcze więcej kłopotów. Odwlekałem ujawnienie. Wśród znajomych się nie kryłem. Gdy ktoś pytał – mówiłem wprost. Nie spotkało mnie nic negatywnego z ich strony.

Oprócz publikowania historii takich jak część tej przytoczonej wyżej, pomagałam w zbiórce pieniędzy na ślub pary lesbijek. Niestety trochę czasu już minęło i nie pamiętam jak sytuacja się skończyła, ale zakładam, że wszystko poszło po ich myśli. Przez jakiś czas współpracowałam również ze stroną Przeciwko homofobii, dzięki której więcej osób dowiedziało się o moim projekcie i chciało opublikować swoje historie. Zawsze chętnie nawiązywałam kontakt z tymi ludźmi i dzięki ich pomocy wiele osób dostało motywacyjnego kopniaka w dupsko, żeby w końcu wyjść z szafy i przestać się wstydzić swojej orientacji seksualnej.

Do czego piję? Przede wszystkim do tego, żeby uświadomić część z was, że orientacji, tak jak koloru twarzy, wzrostu, czy innych pierdół, się nie wybiera. Nikt z nas nie decyduje o tym, że jest homo albo bi. A wszystkie komentarze pod tytułem “to się leczy” mogę skwitować jednym zdaniem. Homoseksualizm nie jest już od wielu, wielu lat uznawany za chorobę. Nie da się go wyleczyć i nawet jeśli Ty, tak, Ty, chcesz próbować, to zamiast bezsensownie tracić czas, zacznij po prostu żyć i być szczęśliwy. Wiem, że to brzmi teraz jak niepoprawny coaching, ale słuchaj, taki zostałeś stworzony i taki już będziesz. Kolor oczu możesz zmienić soczewkami, ale pod spodem zawsze będzie taki, z którym się urodziłeś. Masz do wyboru żyć i cieszyć się życiem, albo wiecznie chodzić ze skrzywioną twarzą i myśleć, dlaczego akurat Ciebie musiało to spotkać. I nawet nie próbuj mieszać się w jakieś białe małżeństwa, czy inne przykrywki. Naprawdę chcesz tak żyć? Chcesz oszukiwać siebie i wszystkich dookoła?

Dopóki nie robisz nikomu krzywdy – jesteś dobrym człowiekiem. Nie liczy się to, czy jesteś hetero, homo, bi, a może trans. Po prostu bądź wobec innych okej.

  • Jarek Cieśla

    Hm fajnie napisany post. Ja na przykład nie widziałem takiej sytuacji ale mimo wszystko obrażanie jakoś nie nawiedzę. Człowiek mimo wszystko powinien umieć zachować się w miejscu publicznym tak gdzie spotyka się LGBT.

  • No widzisz, wszystko zależy od punktu odniesienia. Tolerować homoseksualizm (bo dlaczego miałabym go nie tolerować?) a uważać go za normalność i wyraz zdrowia, to są dwie różne rzeczy. Homofobia to jest chamstwo w stosunku do homoseksualistów, agresja – a nie przytakiwanie , gdy pytają, czy wg ciebie tak Bóg stworzył świat.

    • Widzisz, problem jest taki, że w sprawie tego, czy jest chorobą czy nie, nie mamy nic do powiedzenia, bo ludzie dużo mądrzejsi od nas już dawno wykreślili go z listy chorób. Równie dobrze mogę uważać, że nowotwór to nie jest choroba. I co wtedy? To nadal tylko moje błędne zdanie i dowód głupoty, bo to nie od nas zależy, co chorobą jest, a co nie. Twierdzić sobie możemy, co chcemy. Możemy nawet ogłaszać całemu światu, że żyrafy są niebieskie, ale to wszystko nie zmienia faktu, że to, co mówimy, jest dosyć… głupie i mijające się z prawdą.

      • Pojęcie choroby /niechoroby zmienia się na przestrzeni lat i nie ma nic wspólnego z mądrością. Prawda jest jedna .

        • Otóż to, dlatego w dzisiejszych czasach homoseksualizm nie jest chorobą i zaprzeczanie temu jest najzwyczajniej w świecie głupotą.